79 lat temu, 1 września 1939 roku, rozpoczęło się niemieckie i gdańskie natarcie na pozycje Lądowej Obrony Wybrzeża. Wybrzeże (razem z Gdańskiem) ze strategicznego punktu widzenia nie miało dla Polski żadnego znaczenia. Rozstrzygnięcia w tej wojnie nastąpiły w na frontach w Małopolsce, Wielkopolsce i na Mazowszu. Bohaterska obrona Westerplatte i Helu, mimo że krwawe i skuteczne, nie były w stanie zmienić biegu tej wojny. Dziwne zatem jest to, że skoro pamiętamy o Westerplatte równocześnie zapominamy o innym epizodzie tej wojny, który również rozegrał się na Wybrzeżu. Epizodzie znacznie krwawszym od Westerplatte i Helu. Zasługującym na pamięć przede wszystkim ze względu na skuteczność, bohaterstwo i poświęcenie biorących w nim udział dowódców i żołnierzy. A mianowicie o Lądowej Obronie Wybrzeża. Historia Lądowej Obrony Wybrzeża została opisana w wielu książkach. Nie próbuję nawet zbliżyć się do opisywania jej po raz kolejny. Podrzucam jedynie kilka ciekawostek dla tych, którzy chcieliby zgłębić temat albo po prostu dowiedzieć się czegoś na jej temat.

PRZYGOTOWANIA (a w zasadzie ich brak) DO WOJNY

  • Lądowa Obrona Wybrzeża (LOW) była formacją podległą Dowództwu Marynarki Wojennej, które kładło główny nacisk na rozwój floty. Naczelne władze wojskowe także nie przywiązywały większej wagi do obrony Wybrzeża, pozostawiając te sprawy Marynarce Wojennej.
  • Plan obrony Wybrzeża zatwierdzony został 30 lipca 1939 roku i w skrócie brzmiał: bronić Helu i Gdyni, jak najdłużej powstrzymywać nieprzyjaciela nie dopuszczając do go Oksywia. Był to plan nierealny, przewaga niemiecka na miesiąc przed wybuchem wojny wynosiła w tym miejscu 10:1, nie uwzględniając floty oraz lotnictwa.
  • 30 sierpnia odesłano trzon polskiej floty bałtyckiej w sile trzech niszczycieli do Wielkiej Brytanii, pozbawiając LOW osłony od strony morza.
  • LOW był jednostką w sile brygady piechoty, kombinowaną z różnych typów formacji. W jej szeregach walczyli zarówno marynarze jak i ochotnicy (w tym tacy uzbrojeni w kosy postawione na sztorc).
  • Ponieważ na uzbrojenie z magazynów wojsk lądowych nie można było liczyć, kontradmirałowi Unrugowi tuż przed wybuchem wojny udało się jeszcze z baz flotylli rzecznej (Modlin i Pińsk) ściągnąć dodatkowe uzbrojenie oraz dwa bataliony saperów z Warszawy.
  • Dowódcą LOW został w połowie sierpnia 1939 roku pułkownik Stanisław Dąbek, który od razu rozpoczął przygotowania do obrony powierzonego mu odcinka. Aż do wybuchu wojny nie udało mu się doprosić dowództwa o cement do budowy umocnień. W związku z tym przez dwa tygodnie wykonano szereg umocnień ziemnych (głównie okopów strzeleckich).
  • Rozkazując bronić się do upadłego, albo do nadejścia bliżej nieokreślonej odsieczy, Naczelne Dowództwo (Rydz-Śmigły i Stachiewicz) skazali żołnierzy obrony Wybrzeża na zagładę jeszcze przed wybuchem wojny.
  • Dowódca LOW, pułkownik Dąbek, skrupulatnie wykonał rozkazy Naczelnego Wodza, bardzo skutecznie broniąc powierzonego mu odcinka. A kiedy uznał, że dalsza obrona nie jest już możliwa, popełnił samobójstwo.

WOJNA

  • Pułkownik Dąbek od pierwszych dni wojny stosował taktykę wojny szarpanej. Mimo miażdżącej przewagi niemieckiej, pozycje tracone w ciągu dnia, były odzyskiwane wypadami w nocy.
  • W sumie nieprzyjaciel zużywał co dzień tyle samo amunicji, ile LOW przydzielono na cały okres walki.
  • Polskie lotnictwo morskie zostało zniszczone w jednym nalocie bombowców nurkujących i nie odegrało żadnej roli w obronie Wybrzeża.
  • W pierwszych dniach wojny, w warsztatach portowych w Gdyni udało się uzbroić i opancerzyć pociąg towarowy, który nazwano „Smokiem Kaszubskim”. Między 8 a 11 września skutecznie wspierał polską piechotę i odpierał ataki nieprzyjaciela (w tym atak wozów opancerzonych dywizji SS). Został wyeliminowany przez niemieckie lotnictwo.
  • Polska flota, mocno osłabiona oddaniem niszczycieli Wielkiej Brytanii, mimo wszystko była w stanie zaminować wody Zatoki Gdańskiej, co uniemożliwiło podejście do Gdyni wielkim niemieckim okrętom wojennym.
  • Niemieckie operacje czyszczenia zatoki z min były niweczone przez dwa przestarzałe działa baterii Cannet ustawione w Gdyni. Nieprzyjaciel dostrzegł baterię już 1 września i wysłał bombowce nurkujące. Jedno działo zostało zniszczone. Obsługa wykonała improwizację z powalonych konarów drzew, ustawiając sześć „nowych” dział. Ten manewr sprawił, że każda kolejna próba ataku na baterię kończyła się uszkodzeniem jednego z „drewnianych” dział. Bateria Cannet skutecznie odpierała niemieckie próby trałowania zatoki a nawet wspierała polskie oddziały lądowe w okolicach Kępy Oksywskiej. Była atakowana również z morza, między innymi przez stojący w Gdańsku Schleswig-Holstein.
  • Aż do 12 września, obrońcy powstrzymywali nacierające z trzech stron dywizje niemieckie na przedpolach Gdyni. Tego dnia miała miejsce konferencja w Abbeville, na której sojusznicy zdecydowali o nieudzieleniu Polsce pomocy.
  • Niemieckie okręty były też ostrzeliwane z baterii Laskowskiego ustawionej na Helu. Pancernik Schleswig-Holstein został nawet dwukrotnie przez nią trafiony, jednak nie odniósł większych szkód.
  • 12 września LOW wycofał się z Gdyni. Miasto zostało oddane, żeby nie narażać mieszkańców, ani nowej zabudowy.
  • To stąd pochodzi słynne zdjęcie, na którym gdańscy żołnierze łamią polski szlaban graniczny. To szlaban w Kolibkach, jednak wbrew niewłaściwemu opisowi – zdjęcie nie zostało wykonane 1 września, gdyż tego dnia (jak i kilka kolejnych) 2 Morski Pułk Strzelców skutecznie odpierał niemieckie ataki na tym odcinku.
  • Marynarze, którzy brali udział w walkach po polskiej stronie, przez oddziały piechoty byli nazywani „granatowymi chłopcami”. Nie tylko ze względu na kolor mundurów, ale też zupełny brak przygotowania do walk na lądzie. Powszechne było stwierdzenie, że „granatowi chłopcy pokryli przedpole” – czyli że kolejny atak marynarzy załamał się.
  • Wspomnienia Wacława Tyma, jednego z obrońców: „Obowiązkiem oficera w takiej chwili jest walczyć do ostatniego tchu, aby zasłużyć na krzyż: albo Virtuti, albo drewniany”.
  • Najkrwawsze walki rozpoczęły się 13 września, kiedy obrońcy wycofali się na Kępę Oksywską. W dniach 13-19 września stoczono 110 potyczek na obszarze 4 km².
  • W czasie lądowych walk o Wybrzeże zginęło ok. 2 tysiące polskich żołnierzy. To więcej niż w uchodzących za niezwykle krwawe bitwach: pod Monte Cassino czy Lenino.
  • Walki na Wybrzeżu również dla Niemców były krwawe. Szacuje się, że stracili oni około 2 tysiące zabitych i rannych żołnierzy. Po wojnie nazwali oni Kępę Oksywską „kleines Verdun” – „małe Verdun”, przyrównując jej obronę do sławnej batalii z czasów Pierwszej Wojny Światowej.


Źródła:
  • „Polski wrzesień 1939 roku w Gdyni”, Grzegorz Piwnicki
  • „Westerplatte – Oksywie – Hel 1939”, Piotr Derdej
  • „Alarm dla Gdyni”, Stanisław Strumph-Wojtkiewicz
  • „Wrzesień na Oksywiu”, Edward Jan Krutol
Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *